piątek, 11 marca 2011
Ach ten katar...
Wczoraj rano jeszcze go nie było. Może prorokowałam, że coś nie tak, ale nos był suchy. W południe już był gil. W nocy Kubuś budził się, bo większy gil zapychał mu nosek. Dziś rano ukazał nam się spływając spod kubusiowego nosa wielki katarzysko w całej okazałości. Męczy się maluch, bo za wyciąganiem nie przepada a oddychać ciężko. Mimo, że z zacięciem szukam pracy, przerażają mnie takie momenty, bo jak to będzie? W żłobku w razie choroby go nie zechcą, ja w nowej pracy raczej nie będę miała wiele do powiedzenia, a zanim ktoś dojedzie to z pół dnia minie. Łatwo nie będzie. No ale nie ma co gadać, na razie siedzimy razem w domu.
czwartek, 10 marca 2011
Bajki
Dziś rano włączyłam Kubusiowi po raz drugi w jego życiu Teletubisie. Zainteresowało go głównie słonko, bo ma twarz dziecka. Wytrzymał jakieś 10 minut i wstał z łóżka żeby się pobawić. Stwierdziłam, że może zaciekawi go podziwiana ponoć przez wszystkie maluchy świnka Peppa. Po kąpieli siedliśmy razem. Zdziwił mnie czas trwania tej bajki. Jeden odcinek to jakieś 5 minut. Wiem, że dzieci mają krótko oglądać bajki, ale aż tak??? Kubuś bardzo się cieszył, naśladował odgłosy świnkowej rodziny, zamiast "Peppa" wołał z radością "Pappa", ale obejrzał tylko jeden odcinek i zrezygnował. Obiecuję, że już nie będę go zmuszać. Jak znajdę w księgarni książkową formę którejś bajki albo Franklina to będę mu je czytać i już.
środa, 9 marca 2011
Już w domku
Po prawie tygodniu poza domem, pomimo fajnie spędzonego czasu, miło było wrócić do siebie.
Kubuś do swojego niezbyt bogatego słownika dołączył AJA. Nie wiem do końca co to znaczy: Halo, Baja albo jeszcze coś innego. Z Babcią Kubuś zobaczył się w czwartek a już w piątek jak wychodziłam z nim ze sklepu to się wracał i wołał BAPA! BAPA! żebym przypadkiem nie zapomniała, że przyszliśmy we troje.
Pisałam już o wchodzeniu na parapet? Mały Rozbójnik nie może wchodzić na parapet w pokoju, bo fotel odsunięty, więc idzie do kuchni, staje na krześle, które stoi przy grzejniku i wspina się na parapet, po drodze podpierając się o grzejnik. Na wyjeździe ćwiczył wchodzenie po schodach, bo kot ciągle mu uciekał:) Nie słucha się nas w ogóle, utwierdzołam się w tym przekonaniu jak zobaczyłam, że czuje respekt do mojej Mamy i Babci. Muszę nad sobą popracować:)
Załatwiłam dodatek mieszkaniowy, przysługuje na pół roku, wpływa na konto zarządcy domu, my będziemy mniej płacić dzięki temu.
Kubuś do swojego niezbyt bogatego słownika dołączył AJA. Nie wiem do końca co to znaczy: Halo, Baja albo jeszcze coś innego. Z Babcią Kubuś zobaczył się w czwartek a już w piątek jak wychodziłam z nim ze sklepu to się wracał i wołał BAPA! BAPA! żebym przypadkiem nie zapomniała, że przyszliśmy we troje.
Pisałam już o wchodzeniu na parapet? Mały Rozbójnik nie może wchodzić na parapet w pokoju, bo fotel odsunięty, więc idzie do kuchni, staje na krześle, które stoi przy grzejniku i wspina się na parapet, po drodze podpierając się o grzejnik. Na wyjeździe ćwiczył wchodzenie po schodach, bo kot ciągle mu uciekał:) Nie słucha się nas w ogóle, utwierdzołam się w tym przekonaniu jak zobaczyłam, że czuje respekt do mojej Mamy i Babci. Muszę nad sobą popracować:)
Załatwiłam dodatek mieszkaniowy, przysługuje na pół roku, wpływa na konto zarządcy domu, my będziemy mniej płacić dzięki temu.
sobota, 5 marca 2011
Wyjazdowo, rekordy i fryzjer
W czwartek przyjechaliśmy do mojej Mamy. Mamy wolne, a i tak musielibyśmy przyjechać w te strony we wtorek, więc posiedzimy dłużej. Trochę pomagamy przy domowych zajęciach, ale dla mnie to relaks, bo nawet pomaganie przy obiedzie to nie to samo co robienie go samemu:) W związku z tym, że urodziłam się jako namłodsze dziecko, tuż przed 40-tką Mamy, jakoś nie spędzałyśmy ze sobą zbyt wiele czasu na babskich pogaduchach o kobiecych sprawach czy plotach modowo-kosmetycznych.Dlatego każdy taki moment jest dla mnie bardzo przyjemny. No i wczoraj zrobiłyśmy sobie maseczki peel-off, po czym próbowałyśmy wypić nalane wcześniej piwo. A resztki maseczki jeszcze rano znajdowałam na twarzy :)
Kubuś wczoraj pobił rekord w dziennym spaniu - równiutko trzy godzinki! Ku mojej rozpaczy dzis wszystko wróciło do normy.
No a poza tym, jak już pisałam, mam w domu małego Zucha:) Spontaniczna decyzja o udaniu sie z Kubusiem do fryzjera okazała się udana. Wybraliśmy się z moją Mamą. Maluch najpierw zwiedził cały salon, czekając na swoją kolejkę i bałam się, że siedzenia na fotelu nie wytrzyma. Poza tym, wybierając się w pośpiechu nie wzięłam żadnych pocieszaczy humoru. I znowu mnie zadziwił. W pierwszej chwili nie wiedział co jest grane, że go sadzają na takim wysokim krzesełku. Rąk pod fartuchem też nie zamierzał trzymać. Kiedy wyśpiewał pani fryzjerce odgłosy wszystkich zwierząt jakie zna, rozkręcili się obydwoje (pani fryzjerka głównie po tym jak usłyszała odgłos śwnki wg Kubusia:) ) On się bawił jej sprzętami, a ona z przejęciem opowiadała mu co robi, gdy tylko mu coś nie pasowało, to od razu przerywała. No i wytrzymał bez płaczu i zgrzytów całe cięcie. Nie miał zbyt wiele tych włosków, ale pani ścięła mu pierwsze piórka, żeby teraz zaczęły się zagęszczać. Mam nadzieję:)
Kubuś wczoraj pobił rekord w dziennym spaniu - równiutko trzy godzinki! Ku mojej rozpaczy dzis wszystko wróciło do normy.
No a poza tym, jak już pisałam, mam w domu małego Zucha:) Spontaniczna decyzja o udaniu sie z Kubusiem do fryzjera okazała się udana. Wybraliśmy się z moją Mamą. Maluch najpierw zwiedził cały salon, czekając na swoją kolejkę i bałam się, że siedzenia na fotelu nie wytrzyma. Poza tym, wybierając się w pośpiechu nie wzięłam żadnych pocieszaczy humoru. I znowu mnie zadziwił. W pierwszej chwili nie wiedział co jest grane, że go sadzają na takim wysokim krzesełku. Rąk pod fartuchem też nie zamierzał trzymać. Kiedy wyśpiewał pani fryzjerce odgłosy wszystkich zwierząt jakie zna, rozkręcili się obydwoje (pani fryzjerka głównie po tym jak usłyszała odgłos śwnki wg Kubusia:) ) On się bawił jej sprzętami, a ona z przejęciem opowiadała mu co robi, gdy tylko mu coś nie pasowało, to od razu przerywała. No i wytrzymał bez płaczu i zgrzytów całe cięcie. Nie miał zbyt wiele tych włosków, ale pani ścięła mu pierwsze piórka, żeby teraz zaczęły się zagęszczać. Mam nadzieję:)
środa, 2 marca 2011
Rejestracja
Pojechałam dziś zapisać Kubusia na potencjalny zabieg laryngologiczny. Pani z rejestracji odradziła mi ich szpital ze względu na długi czas oczekiwania (termin na sierpień) polecając taki, gdzie czeka się dużo krócej. Stwierdziłam jednak, że zapiszę go, a jak znajdę szybszy termin to wypiszę się z tego szpitala. No i wróciłam do rejestracji. Fuksem dostaliśmy "prezencik" w postaci terminu na 9 maja, bo okazało się, że ktoś się wypisał. Uff :) Pani jednak tonem głosu jakby ostrzegła nas, że zabiegu nie wykonuje chirurg, a laryngolog. Z mojej perspektywy wydaje mi się, że to lepsza opcja, bo się orientuje czy zabieg jest potrzebny i jak go wykonać, żeby nie przedobrzyć. No ale może się mylę.
Kubuś dzisiejszej nocy znowu dużo razy się budził, nie chciał zasnąć, może nie mógł, trudno stwierdzić. Ale trochę to męczące.
Nocniczek dziś raz zapełniony, ale ogólnie opornie nam to idzie.
Kubuś dzisiejszej nocy znowu dużo razy się budził, nie chciał zasnąć, może nie mógł, trudno stwierdzić. Ale trochę to męczące.
Nocniczek dziś raz zapełniony, ale ogólnie opornie nam to idzie.
wtorek, 1 marca 2011
Laryngolog, kung fu panda 2 a oczy na zapałki
Dzisiejszy dzień jakiś taki zabiegany. Ciągle gdzieś pędziłam, jeździłam, chodziłam. Z przyjemnością więc usiadłam sobie przed monitorkiem.
Wizyta u laryngologa przebiegła bardzo miło. Kubuś uwziął się na latarkę pani doktor i musieliśmy za nim biegać po całym gabinecie, ale tak to ok. Pani laryngolożka - kobieta w średnim wieku - wprost stworzona do bycia lekarzem.Przemiła kobieta. Zagadywała Kubusia, opowiadała nam różne rzeczy, wszystko dokładnie wytłumaczyła, a jak jej powiedziałam, że ja też się urodziłam z za krótkim wędzidełkiem, to i mój język zbadała :) Maluch rzeczywiście ma zbyt krótkie wędzidełko podjęzykowe- dostaliśmy skierowanie do poradni specjalistycznej w celu określenia czy będzie podcięcie czy tylko porady co do ćwiczeń.I tu się zaczyna jazda. W wojewódzkim szpitalu dziecięcym, do którego wysłała nas miła pani doktor najbliższy termin na sierpień. Wybraliśmy się więc do powiatowego w naszym rejonie pewni, że tam zapiszemy malucha na bliższy termin. A tu klops - w powiatowym w ogóle nie zrobią ewentualnie takiego zabiegu. I jutro czeka mnie wycieczka z powrotem do wojewódzkiego albo do jeszcze innego szpitala.
Po południu miałam spotkanie z trenerem od samoobrony. Z grupą dziewczyn mieliśmy się zastanowić czy chcemy chodzić na płatną kontynuację kursu. Tym razem miła niespodzianka - okazało się, że od 21 marca rusza druga edycja kursu Samoobrony i powstanie jedna grupa dla tych ciut zaawansowanych! Za darmo!!! :):):)
Kubuś dziś w nocy przeszedł samego siebie. Po północy wstał do niego mąż, jakoś nie mógł sobie poradzić z położeniem go i w efekcie końcowym Kubusiek wybudził się całkowicie. Nie spał ok 2,5 h. próbował zasnąć, ale ciągle się podnosił, tak jakby napił się kawy i był w niezłym humorze albo cierpiał na bezsenność. O 2.30, jak już sama nieźle zgłodniałam, zaserwowałam mu ponad pół butli mleka Bebiko. Musiał być głodny skoro wypił wszystko a rano standardowo butlę kaszy. Zasnął chwilę po trzeciej. Żeby nie było, 6.10 już był na nogach:)
Wizyta u laryngologa przebiegła bardzo miło. Kubuś uwziął się na latarkę pani doktor i musieliśmy za nim biegać po całym gabinecie, ale tak to ok. Pani laryngolożka - kobieta w średnim wieku - wprost stworzona do bycia lekarzem.Przemiła kobieta. Zagadywała Kubusia, opowiadała nam różne rzeczy, wszystko dokładnie wytłumaczyła, a jak jej powiedziałam, że ja też się urodziłam z za krótkim wędzidełkiem, to i mój język zbadała :) Maluch rzeczywiście ma zbyt krótkie wędzidełko podjęzykowe- dostaliśmy skierowanie do poradni specjalistycznej w celu określenia czy będzie podcięcie czy tylko porady co do ćwiczeń.I tu się zaczyna jazda. W wojewódzkim szpitalu dziecięcym, do którego wysłała nas miła pani doktor najbliższy termin na sierpień. Wybraliśmy się więc do powiatowego w naszym rejonie pewni, że tam zapiszemy malucha na bliższy termin. A tu klops - w powiatowym w ogóle nie zrobią ewentualnie takiego zabiegu. I jutro czeka mnie wycieczka z powrotem do wojewódzkiego albo do jeszcze innego szpitala.
Po południu miałam spotkanie z trenerem od samoobrony. Z grupą dziewczyn mieliśmy się zastanowić czy chcemy chodzić na płatną kontynuację kursu. Tym razem miła niespodzianka - okazało się, że od 21 marca rusza druga edycja kursu Samoobrony i powstanie jedna grupa dla tych ciut zaawansowanych! Za darmo!!! :):):)
Kubuś dziś w nocy przeszedł samego siebie. Po północy wstał do niego mąż, jakoś nie mógł sobie poradzić z położeniem go i w efekcie końcowym Kubusiek wybudził się całkowicie. Nie spał ok 2,5 h. próbował zasnąć, ale ciągle się podnosił, tak jakby napił się kawy i był w niezłym humorze albo cierpiał na bezsenność. O 2.30, jak już sama nieźle zgłodniałam, zaserwowałam mu ponad pół butli mleka Bebiko. Musiał być głodny skoro wypił wszystko a rano standardowo butlę kaszy. Zasnął chwilę po trzeciej. Żeby nie było, 6.10 już był na nogach:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)